Data 12.11
Ocena
VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Hejt za hejtem goni hejt, czyli robienie szumu wokół wartościowej wiedzy

 

Czy naprawdę społeczeństwo już całkowicie zachłysnęło się możliwościami, jakie daje nam Internet i media, wykorzystując je do bezpodstawnego wbijania szpili w te obszary, które robią coś niezwykle ważnego dla innych i są narzędziem, które w znaczący sposób ułatwia dotarcie do tych źródeł wiedzy, które jeszcze do niedawna były niedostępne nawet dla największych hakerów internetowych? To pytanie należałoby skierować do hejterów Big Data, którzy nie ukrywajmy, nie zawsze wiedzą, co robią.

„Demonizowanie danych (data), czy dużych czy małych, jest demonizowaniem wiedzy”

Całą sytuację hejtów na Big Data doskonale ujął Jeff Jarvis, profesor w Northwestern University oraz w Medill School of Journalismm, mówiąc, że „Demonizowanie danych (data), czy dużych czy małych, jest demonizowaniem wiedzy.” Słowa, które w odpowiedni sposób odzwierciedlają to, co dzieje się wokół analityki danych. Ci, którzy kierują w stronę Big Data zarzuty związane z zagrożeniem prywatności internautów, nie zawsze są świadomi korzyści, jakie z niej płyną. Internet jest, jak studnia bez dna, w której informację na przeróżne tematy przeplatają się między sobą. Szereg możliwości wyśledzenia w sieci różnych ważnych wydarzeń oraz zagrożeń nie jest brana pod uwagę przez hejterów Big Data, którzy na takie argumenty milkną. Zbiory danych pozwalają na dostrzeżenie tego, czego nie widać na co dzień, a może mieć ważne znaczenie dla społeczeństwa. „Big Data to zamach na ludzką prywatność”- tak mówią Ci, którzy uważają Internet za doskonałe źródło informacji, nieograniczone możliwości i dostęp do tych danych, których nie ma w życiu realnym? Chyba sami nie wiedzą, co wykrzykują.

Człowiek kontra nowoczesna technologia

Czemu wciąż jeszcze wielu ludzi traktuje postępującą technologię jak wroga numer jeden i zamiast dopatrywać się w niej czegoś dobrego, pozytywnego i mającego duże znaczenie, celuje w nią, jak myśliwy w kaczkę? To pytanie powinno zadać się samym zainteresowanym, chociaż pewnie i tak znaleźli by oni szereg bezpodstawnych argumentów. Czy w dzisiejszych czasach wyobrażamy sobie życie bez telewizora, telefonu komórkowe, komputera, samolotów czy chociażby wysoko rozwiniętych maszyn przemysłowych i budowlanych? Jeżeli każdy z nas będzie szczery, to odpowie, że nie. To dlaczego atakuje się to, co jest źródłem niebywale cennych informacji i pomaga dotrzeć do tych danych, które pozwalają na przełamywanie wszelkich barier i ułatwiania tym samym życia wszystkim ludzi na świecie? Tego nie wie nikt. Hejterzy krzyczą czasem tak głośno, że słysząc to inni, bezmyślnie zaczynają ich naśladować, chociaż tak naprawdę nie wiedzą, o co chodzi. I tutaj jest pies pogrzebany. Załóżmy, że mamy własną firmę, a jednym z naszych celów jest zaspokojenie potrzeb naszych klientów. Skąd mamy wiedzieć, czego potrzebują, jakie produkty ich interesują, a jakie całkowicie są im obojętne? To właśnie jest Big Data, czyli źródło tych wszystkich informacji. Zarówno dla klientów, jak i właścicieli firm jest to bardzo duże udogodnienie. Sprzedawca zwiększ zyski, a klient otrzymuje to, co chce. I o co tyle krzyku?

„Oddajcie naszą tożsamość!”

„A czy my ją kradniemy?”- mogą z pełną odpowiedzialnością odpowiedzieć marketingowcu Big Data. Nie mają oni dostępu do danych osobowych internautów, nie znają jego imienia i nazwiska, peselu, imion rodziców i stanu konta. Wszystko rozgrywa się wokół danych anonimowych. Jak pokazał to przykład firmą oferującą x usługi, chodzi przede wszystkim o poznanie zainteresowań użytkowników i śledzenie ich zachowań. Dopiero na podstawie tych danych można wnioskować, kim jest dana osoba tzn. nie, jak ma na imię i jaki ma numer dowodu, ale do jakiej grupy społecznej można ją przypisać. W ten sposób można stworzyć kampanię reklamową i ofertę nakierowaną na konkretną grupę odbiorców.

Trzeba jednak pamiętać, że sami godzimy się na gromadzenie danych o naszych ruchach na stronie przez wyrażenie zgody na śledzenie ciasteczek. Nikt jednak w tym momencie nie nakierowuje na nas kamery, nie wchodzi z butami do naszego mieszkania, ani nie sprawdza naszego konta bankowego. Co zatem dla hejterów Big Data znaczy tak głośno wykrzykiwana tożsamość? Zainteresowanie, gusta, preferencje… przecież każdy je ma i w większości przypadków dzieli się nimi z innymi. Nadal trudno zrozumieć wielki szum wokół Big Data.

Jeszcze kilkanaście lat temu hejty kierowane były w radia, potem telewizory, komputery, Internet, a teraz wszyscy z nich korzystamy i co więcej cenimy za możliwości, jakie nam oferują. Nie ma na co narzekać, więc narzeka się na Big Data. Na coś w końcu trzeba…

Podziel się!
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Twitter
  • Wykop
  • Google Buzz

Leave a Reply

*

* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane